piątek, 18 września 2020

Post covidowa fala nowych aktywów


Marcowo-kwietniowy exodus aktywów z funduszy inwestycyjnych już w ponad 1/3 został odrobiony. Widoczny już w maju powrót sentymentu do instrumentów wspólnego inwestowania pozwolił do końca lipca odzyskać prawie 8 mld zł z 23 mld zł, które w marcu i kwietniu Klienci wypłacili.

Lipiec był rekordowy pod tym względem. Tylko w tym jednym, letnim miesiącu, w którym teoretycznie myślimy o urlopie, a nie o inwestycjach, Polacy wpłacili do funduszy 4 mld zł netto (1,5% wartości całego rynku funduszy w Polsce, budowanego od 28 lat!). Warto dodać, że ostatnią większą od tej wartości zanotowano aż 13 lat temu.

Łączna wartość rynku na koniec lipca 2020 wyniosła 257,7 mld zł (znowu dla zobrazowania skali to 86% całkowitej wartości Tarczy Antykryzysowej, wg. jej wartości podawanej przez Ministerstwo Rozwoju).

W lipcu br. aktywa wzrosły głównie w segmencie funduszy dłużnych (+3,4 mld zł) oraz akcyjnych (+0,9 mld zł). Tutaj warto podkreślić, że bardzo widoczny w obszarze instrumentów udziałowych jest sentyment Polaków do funduszy zagranicznych. W lipcu odpłynęły zaś aktywa jedynie z funduszy aktywów niepublicznych oraz sekurytyzacyjnych (-0,6 mld zł).

Smak tego sukcesu rynkowego mogli posmakować prawie wszyscy gracze, bo dotyczył on 23 z 30 TFI. Jeżeli jako miarę sukcesu przyjmiemy z kolei procenty, a nie wartości nominalne (choć jak się powiada na rynku procentami zapłacić trudno, nominał się do tego lepiej nadaje…) to ewidentnymi zwycięzcami lipcowej euforii stały się fundusze surowcowe, których rozmiary pompowała gorączka złota, niczym w westernie Charlesa Snowa.

Warto sobie zatem odpowiedzieć na pytanie, gdzie leży źródło tego sukcesu i czy będzie on długotrwały. Zasadniczo, należy wskazać dwie główne przyczyny, czyli hossa na rynku akcji oraz rekordowo niskie stopy procentowe, które spowodowały, że depozyty bankowe przestały być konkurencją dla dostępnych na rynku kapitałowym instrumentów finansowych. Niskie stopy procentowe to jednak także niskie rentowności obligacji, a więc wzrost ich cen i tym samym wyceny wartości aktywów funduszy dłużnych.

Według opublikowanych przez NBP danych średnie oprocentowanie lokat terminowych w Polsce spadło po lipcu do 0,36% co de facto oznacza, że przy inflacji na poziomie 3,7% (wg Eurostat) realne oprocentowanie spadło poniżej poziomu -3,3% i jest najniższe w Unii Europejskiej!

Nic nie wskazuje na to, aby potrzeby pożyczkowe Państwa miały maleć w nadchodzących miesiącach albo latach - stąd tak wysoki poziom inflacji może się także utrzymywać. Należy również pamiętać, że szczególnie na rynkach rozwijających się, poziom inflacji silnie dodatnio koreluje z poziomem wzrostu cen.

Autor: Grzegorz Kaliszuk, Dyr. Departamentu Produktów Inwestycyjnych -  Linkedin


czytaj także